Praktyki w Muzeum Auschwitz - dzień 4

Dzień czwarty... Od rana twarde postanowienie dokończenia ławek w Alei Brzóz. 

Z samego rana dokończenie prac stolarskich na najwyższych obrotach,
aby zdążyć z montażem przed zwiedzającymi.
Montaż replik oryginalnych ławek zajął nam niespełna godzinę!!!
Panowie ze stolarni muzeum traktowali nas jak równoprawnych pracowników muzeum!!!
Czuliśmy się wyjątkowo docenieni.
Chłopcy (dumni jak pawie) dostali takiej werwy do pracy,
że niemalże trzeba było ich hamować☺
Dodatkowo udało nam się dokończyć barwienia zabytkowej szafy,
która wygląda fenomenalnie i będzie stanowiła część ekspozycji w "obozowo- muzealnym archiwum"!!!
To sprawa bez precedensu!!!
Pozwolono nam wykonać restaurację tego mebla od początku do końca!
I z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić,
ze ten "nasz" eksponat będzie tam trwał przez następne dziesięciolecia!!!
Brawo chłopaki!

Jednak na tym nie koniec emocji.
Okazało się, że już "NASZA PANI KASIA MARCAK"
której nadano znak migowy najszerszego uśmiechu z możliwych,
a która opiekuje się naszą grupą, załatwiła nam - UWAGA - wejście do " ZBIORÓW".
To miejsce w Muzeum, gdzie przechowuje się najcenniejsze rzeczy związane z byłym obozem.
Czy wiecie, że udało nam się zobaczyć oryginalne drzwi z krematorium nr 5 Z Brzezinki!!!
Widzieliśmy lalkę wykonaną przez więźniarkę dla dziecka z kawałków szmatek...
widzieliśmy portrety wykonane potajemnie w obozie i znaleziska,
które na co dzień są ukryte, a które są tak nietypowe, że aż trudno o nich pisać.
Widzieliśmy malutką - kilkunastocentymetrową trumienkę,
którą odnaleziono po wojnie w pobliżu krematorium,
a w której znajdowała się jedna nadpalona, złamana ludzka kość...
prawdopodobnie w taki sposób ktoś dokonał symbolicznego pogrzebu bliskiej osoby...
sam miał niewielką szansę przeżyć pracując w krematorium jako członek SONNDERKOMANNDO.

W "zbiorach" wpuszczono nas także do magazynów, które uważane są za najnowocześniejsze na świecie,
a których na specjalnych regalach przechowuje się walizy i kufry które przywieźli skierowani na śmierć więźniowie.
Jest ich w sumie ponad 40 tysięcy!!!!
Pomieszczenia są do tego stopnia nowoczesne, że w razie pożaru eksponaty gasi się bez użycia wody!!!
Stosuje się specjalne mieszaniny gazów, które dławią pożar.

Dzień tutaj zazwyczaj kończymy samotnym spacerem po obozie...
widok pustych alei, bloków, wiatr który podnosi kurz, jest to obraz, którego nie można wymazać ze świadomości...
każdorazowo przeżywa się to jeszcze mocniej.

Spotkała nas - wychowawców - dziś jeszcze jedna niesamowicie miła chwila.
Mamy ogromny zaszczyt mieszkać w tym samym budynku, co dyrektor Muzeum Pan Piotr Cywiński.
Wracając ze spaceru z terenu muzeum, usłyszeliśmy z ust Pana dyrektora pytanie:
cytat " Jak Wy takiego robicie, że z każdej strony, od każdego słyszę o Was tyle dobrego?!"☺
- niech to będzie podsumowanie dzisiejszego dnia.

Kochani, rodzice, nauczyciele, wychowawcy i wychowankowie -
bądźcie dumni ze swoich dzieci, podopiecznych i kolegów!
Młodzież, która jest tu i pracuje na rzecz Muzeum w Oświęcimiu,
to prawdziwa wizytówka!
Są to prawdziwi bohaterowie, dojrzali i odpowiedzialni mężczyźni,
prawdziwi specjaliści i osoby, z których każdy z osobna i wszyscy razem są WZOREM!
Panowie, jesteśmy z Was wyjątkowo dumni.
Dziękuję Wam, za to co i w jaki sposób robicie.
Piszę to, choć wiem, ze żadne słowa nie wyrażą tego, co czujemy... chylimy czoła.

Podpisano: Piotr, Piotr i Tomek.

 This folder doesn't exsit.