Dzień 5

Dzień piąty... Przedostatni dzień naszego pobytu w Oświęcimiu. 

Może dziwnie to zabrzmi, ale coraz bardziej czujemy się tu- jak „u siebie”.
Niesamowita serdeczność pracowników Państwowego Muzeum w Oświęcimiu, sprawia,
że mamy wrażenie, iż jesteśmy integralną częścią tego elitarnego grona najwyższej klasy specjalistów!
Wpadliśmy w rytm pracy w muzealnych pracowniach, poznaliśmy skróty,
którymi możemy dotrzeć do konkretnych miejsc w muzeum, z widzenia znamy znaczną część pracowników.
Czujemy, że też staliśmy się rozpoznawalni.

Dziś, zwyczajowo w roboczych ubraniach udaliśmy się do stolarni,
aby dokończyć ostateczny montaż szafy.
Jednak ten dzień miał pokazać, że do „rutyny” będzie mu bardzo daleko.
Wcześnie rano odebraliśmy wyjątkowe identyfikatory,
które umożliwiały nam wejście i przebywanie na wyłączonym z ruchu turystycznego fragmencie muzeum.
Dokładnie 14 czerwca na terenie Muzeum zaplanowane były obchody rocznicy przyjazdu do obozu pierwszego transportu więźniów.
14 czerwca 1940 roku Niemcy skierowali z więzienia w Tarnowie do obozu Auschwitz grupę 728 Polaków.
Data ta jest uznawana za początek funkcjonowania obozu…
Decyzją Sejmu RP, dzień ten obchodzony jest, jako
Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
Czas wyjątkowy, jeden z najważniejszych w kalendarzu muzeum!
Dane nam było przebywać w tym wyjątkowym czasie, na terenie muzeum.
Jednak takiego rozwoju wydarzeń nie spodziewał się chyba nikt.
Zostaliśmy obdarzeni największym zaufaniem!

Zaproszono nas do wzięcia aktywnego udziału w najważniejszej części tego wydarzenia.
Naszym zadaniem było wręczanie przybyłym na obchody gościom zapalonych zniczy
oraz asystowanie im w przejściu pod Ścianę Straceń, pomiędzy blokami 10. i 11.,
przy której strzałami w tył głowy zabito około 5 tysięcy ludzi.
Kim byli zaproszeni goście?
Najważniejszymi z gości przybyłych na obchody, była dwójka byłych więźniów,
Pani Zdzisława Włodarczyk i Pan Ryszard Machulik,
byli także przedstawiciele władz Rzeczpospolitej Polskiej,
wiceministrowie i wicepremier, przedstawiciele kancelarii Prezydenta, Senatu RP,
a także parlamentarzyści, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego,
władz samorządowych, dyrekcja i pracownicy Muzeum Auschwitz,
a także wszyscy pragnący upamiętnić wydarzenia z 14 czerwca 1940 roku.

Nasi Panowie mieli wyjątkowe zadanie wręczania zapalonych zniczy przybyłym gościom,
wg określonej kolejności i z zachowaniem obowiązującej etykiety i pod czujnym okiem formacji,
która do niedawna nazywała się Biuro Ochrony Rządu.
Zadanie trudne ze względu na ogromne emocje, na fakt,
że nigdy nikt z nas w takich obchodach nie uczestniczył,
no i ze względu na rangę wydarzenia oraz zaproszonych gości.
Nasi Panowie wyglądali… ZJAWISKOWO!!!!!
Przystojni, pięknie ubrani, garnitury, koszule wyprasowane, buty na wysoki połysk…
Kochani! Uważam, że swoim wyglądem przyćmili wielu.
Trwali na swoich „posterunkach” z największym zaangażowaniem,
świadcząc o swojej najwyższej klasie i będąc jednocześnie ogromną chlubą dla swoich rodziców i naszego Ośrodka.
Oko niejednej kamery i aparatu było skierowane na naszych wspaniałych chłopaków.

W czasie obchodów tej rocznicy, w tym wyjątkowym miejscu, dowiedziałem się,
że umożliwiono naszym uczniom spotkanie, po oficjalnej części obchodów z byłymi więźniami.
Bardzo na to licząc nasi uczniowie pod okiem Pana Tomka Rosińskiego- zaprzyjaźnionego rzeźbiarza,
wykonali drewniane, pamiątkowe rzeźby aniołów.
Spotkanie miało się odbyć w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu,
w którym to planowana była projekcja filmu- niemalże premiera, o tytule „Obywatele polscy w KL Auschwitz”.
Okazało się także, że rocznica tych wydarzeń, w tym dniu, była pierwszym wydarzeniem tłumaczonym na język migowy w historii muzeum!!!
Pierwszy raz także w oficjalnych obchodach zaangażowani byli bezpośrednio Niesłyszący…
Tak wiele tych wyjątkowych chwil, a okazuje się, że najważniejsze przed nami!

Po obchodach na terenie Muzeum, udaliśmy się bezpośrednio do Centrum Dialogu,
gdzie planowany był obiad i gdzie nasi uczniowie mogli przebywać wśród prawdziwych VIP- ów.
Następnie zostaliśmy zaproszeni do Sali Oratoryjnej, gdzie odbyć się miała projekcja wspomnianego filmu.
Jeszcze w trakcie pobytu na terenie byłego obozu, ustalono,
że nastąpi przekazanie byłym więźniom ręcznie wykonanych aniołów przez naszą młodzież.
Takich emocji nikt się chyba nie spodziewał!
Byliśmy przekonani, że będzie to poza oficjalnym programem, jednak było zupełnie inaczej…
nasi chłopcy wyszli na scenę, piękni, zdrowi, wyjątkowi, z ogromną klasą i z szacunkiem
oraz estymą do dwojga starszych ludzi- byłych więźniów, wyglądali jak… rodzina,
jak osoby najbliższe, z którymi można przetrwać najgorsze czasy…
Powiedzieliśmy zebranym, że w tamtych potwornych czasach wojny,
nasza młodzież nie miałaby szansy przeżyć!
W faszystowskich Niemczech osoby Niesłyszące były automatycznie skazywane na śmierć!
A tu przystojna młodzież, ze łzami w oczach i na policzkach, z płaczącymi ze wzruszenia opiekunami,
zaprasza Tych, którzy przetrwali, na podwyższenie, prosi,
aby w dowód uznania, podziwu i szacunku pozwolili wręczyć sobie anioły…
białe anioły pokoju, dowody tego, co czuje się wiedząc,
przez jakie piekło musieli ci wielcy ludzie przebyć.

Kochani, kiedy to się działo, sala milczała, milczała płacząc ze wzruszenia…
kilkadziesiąt osób nie spodziewając się takich emocji, zakrywała twarze dłońmi,
chociaż mam wrażenie, że nikt tu się łez nie wstydził… moc tego gestu,
gestu, który jakby klamrą spinał obchody rocznicy uwolnił takie pokłady emocji,
których nie sposób było powstrzymać.
Proszę mi wierzyć- nie było to możliwe.
Płakaliśmy my, płakali organizatorzy, Dyrekcja Muzeum, goście… płakali też byli więźniowie.

Pani Zdzisława powiedziała, że nie powinniśmy wstrzymywać tych łez!
Powiedziała, bezpośrednio do nas, tak cudowne słowa,
które warto pamiętać do końca życia, tak wyjątkowe i mądre,
że pozwolę je sobie zacytować: „kochani, nie wstydźcie się tego, tych emocji, mówić o dobrych rzeczach trzeba.
Kiedyś ptakom, aby zabrać im wolność wiązało się skrzydła, a ludziom zamykało się usta, aby nie mówili o emocjach…”.
Pani Zdzisławo, nigdy nie pozwolimy, aby tak mądre i głębokie słowa poszły w zapomnienie!
Kiedy byli Więźniowie byli przez naszych uczniów asekurowani i odprowadzani na miejsca,
cała sala doceniła całą tę sytuację brawami na stojąco!!!

Usłyszeliśmy później od osób, które od wielu lat pracują w muzeum,
że takiej sytuacji jeszcze nie było… poruszyliśmy serca!
Udowodniliśmy, że czas młodości, to nie tylko czas szaleńczej zabawy,
czas łobuzowania i lekceważenia zasad.
To nie tylko czas działania przeciw zasadom.
Pokazaliśmy, że młodość to także coś, co może stać się wspaniałą bazą do tego,
aby stawać się odpowiedzialnym i zwyczajnie dobrym człowiekiem!
Pozwoliłem sobie, w trakcie tłumaczenia i przedstawienia naszej grupy powiedzieć,
że jestem świadkiem niezwykłego wydarzenia, wyjątkowej zmiany.
Uczciwie powiedziałem, że w czasie tych kilku dni, moi podopieczni, nasi uczniowie,
zmienili się w dorosłych, odpowiedzialnych mężczyzn.
Nazwałem ich moją dumą i moimi bohaterami!!!
Mam przekonanie, graniczące z pewnością, że żaden z zebranych na Sali oraz tych,
którzy mogli widzieć nas przy pracy nie zaprzeczyliby temu twierdzeniu.
Uczniowie widzieli mnie płaczącego ze wzruszenia… nie wstydzę się tego.
Ich dorosłość polegała właśnie na tym, że nie odwracali głowy udając, że nie widzą,
tylko podchodzili, podawali rękę i… przeżywali. Także płacząc.
Rozumieli, że hamowanie emocji jest bez sensu.

Panowie, ja mogę Wam tylko dziękować!
Mogę też być dumnym z każdej chwili spędzonej tam z Wami!
Nie zawiodłem się w żadnym aspekcie i wiem, że nikt, nigdy nie powie,
że coś było nie tak. Panowie jesteście Wielcy!!!!
Z serca dziękuję!

Piotr Kondratowicz